Połóż rękę na sercu i powiedz dlaczego.
Mówi urywanym głosem, a słowa zataczają się, jakby były bezsilne.
Pan profesor cofnął się nagle i patrzył na Cisowskiego jak na czarownika.
Zacny profesor załamał ręce i wzniósł je rozpaczliwym ruchem ku milczącym ze zgrozy niebiosom.