Autor obawiał się, że kiedy kobiety zostaną zrównane w prawach i będą mogły głosować w wyborach, zaczną działać przeciwko mężczyznom. W równouprawnieniu widział zagrożenie dla płci męskiej.
Autor karykatury wyśmiewa kobiety podejmujące decyzje w wyborach. Kandydatkę w wyborach nazywa szukającą rozgłosu poskromicielką mężczyzny. Nie zwraca więc uwagi na walkę kobiet o swoje prawa, tylko obawia się utraty praw mężczyzn. Traktuje kobiety jako wrogów mężczyzn.