Złotą zasadę Czechowa polegała na tym, że wszystko, co znalazło się w sztuce lub filmie, musiało mieć jakieś znaczenie dla fabuły oraz prowadziło do punktu kulminacyjnego i rozwiązania akcji. Z tekstu Wojciecha Józefa Burszty również można wysnuć wniosek, że Hollywood łamie tę zasadę, czego przykładem mogą być chociażby sequele, które konstruowane są w bardziej swobodny sposób.