Był bardzo upalny dzień, a w moim naczyniu brakowało wody. Nie było wyjścia musiałem udać się w głąb dżungli, aby zdobyć wodę. Niestety okazało się, że nie tylko ja czułem w tym dniu pragnienie. Przy moim strumieniu stała ogromna czarna pantera. Skamieniałem ze strachu. Nie wiedziałem, co zrobić. Na szczęście mnie nie zauważyła. Piła, wodę, tak łapczywie. Przystanąłem z daleka i czekałem na swój czas. Nagle poczułem, że coś dotyka moich pleców. To był ogromny wąż boa, który chciał opleść się wokół mojej szyi. Musiałem się ruszyć. Wtedy pantera obróciła głowę w moją stronę i zaczęła bardzo szybko biec. Myślałem, że to mój koniec. Jakie było moje zdziwienie, kiedy nie zaatakowała mnie tylko węża. Popędziłem, ile sił w nogach do mojego obozowiska. Zapomniałem już, jak bardzo chciało mi się pić.
Na świecie znajduje się wiele bezludnych wysp.