Do tradycji okresu Bożego Narodzenia weszło kolędowanie mające charakter widowiska teatralnego, a wśród nich kolędowanie z „Turoniem” z „Szopką”, „Herodem”, „Rajem” itp. Skład grup kolędniczych był różny, ale najczęściej składał się z 5-9 członków, a wśród nich znajdowali się Herod, Żyd, Diabeł, Śmierć, Anioł, w niektórych przedstawieniach także Żandarm i 2-4 Ministrów, którzy wykonywali partie wokalne. Musieli to być dorodni mężczyźni, który podobali się dziewczętom, bo od tego zależała hojność dziewczęcej kiesy. Ministrowie odziani byli w jednolity strój, odmienny dla każdej grupy kolędniczej. Mogły to być barwnie wyszywane szarfy (często w motywy lub barwy narodowe) oraz imitację szabli i czapki wzorowane na krakowskich. Oczywiście w różnych okresach również stroje ulegały różnym modom. Nasza tradycja ludowa zna wiele różnych form kolędowania, ale chyba najciekawszą, najbarwniejszą i niosącą ze sobą najwięcej wrażeń i emocji było popularne jeszcze po drugiej wojnie, choć już tracące swój dawny magiczny sens, kolędowanie z żywymi zwierzętami. Na terenie obecnego Podkarpacia, popularna zwłaszcza w okolicy Kolbuszowej i Raniżowa. W noc z Bożego Narodzenia na Św. Szczepana wychodziły tuz po północy na ośnieżone wiejskie drogi grupy kolędnicze, pośrodku których szły barwnie przystrojone konie niosące na grzbietach jeźdźców, przywodzące na myśl wspomnienie orszaku Trzech Króli. Zgodnie z tradycją koń pod jeźdźcem powinien być najlepiej białej maści. Strój konia mówił o bogactwie i odległej królewskiej tradycji regionu (tereny Puszczy Sandomierskiej należały do królewszczyzny). Przykryty więc był złotą kapą (złoto symbol dostatku), grzywę miał splecioną w warkocze, w którą wplatano wstążki i kłosy zbóż, a z piersi zawieszony miał przybrany również kwiatami i barwnymi wstążkami wieniec z choiny.
Kolędowanie wywodzi się od Słowian, którzy obdarowywali się drobnymi podarunkami i składali sobie życzenia obchodząc Święto Godowe.