Podróż stawała się już męcząca, przebiegała z opóźnieniem. Jechałem już jakiś czas. W końcu, kiedy byłem bardzo blisko, zobaczyłem dzieci, które modlą się na pagórku przy kapliczce. Tak bardzo się ucieszyłem. Bardzo tęskniłem za moją rodziną! Już myślałem, że wszystko będzie w porządku. Nagle zaatakowali nas zbójcy. Byłem przerażony, chciałem oddać im wszystko to co mam, byle tylko puścili mnie wolno. Byłem ogromnie zdziwiony, kiedy herszt bandy powiedział, że puści nas wolno. Wytłumaczył, że to zasługa moich dzieci. Jestem z nich bardzo dumny.
W dawnych czasach kupcy byli bardzo majętni i posiadali bardzo drogie materiały.