Na Mazurach w dzień przed świętem św. Jana gaszono wszelki ogień we wsiach. Do ziemi wbijano pal, na którym kładziono koło od wozu i obracano je, aż pal zaczynał się tlić. Wtedy każdy uczestnik obrzędu zapalał ogień i zanosił go do domu. W nocy wszyscy mieszkańcy spotykali się na wzgórzu. Całą noc palono ogniska, przy których tańczono i śpiewano. Dziewczęta ubierały się w białe sukienki, na głowy zakładały wianki. Często staczano ze wzgórz i pagórków palące się beczki po smole lub koła od wozu, które były okręcone słomą. Między 23 a 24 godziną, rozpoczynało się poszukiwanie siedmioletniego krzaka ligustrowego. Komu udało się zerwać liść z krzaka, temu spełniały się wszystkie marzenia. Mazurzy szukali również kwiatu paproci. Tylko nieliczni wybierali się na te poszukiwania. Większość bała się diabłów i czarownic. W sobótkę nie należało pracować. Jeżeli ktoś złamał zakaz, mógł spodziewać się gwałtownej śmierci bądź pożaru gospodarstwa.
Noc Kupały przypada na letnie przesilenie, najkrótszą noc w roku.