Tata nie wracał już bardzo długo. Bardzo się martwiłem. Martwiłem się jeszcze bardziej kiedy mama poprosiła o modlitwę, myślałem, że wydarzyło się coś złego. Na szczęście tata przyjechał. Już wracaliśmy do domu, kiedy zatrzymali nas zbójcy. Schowałem się za tatą i z przerażeniem obserwowałem co się dzieje. Trząsłem się ze strachu. Tata też się bał, choć mówił do herszta niewzruszony. Stało się coś niesamowitego, herszt puścił tatę i nie wziął od niego żadnych kosztowności. Poczułem ogromną ulgę. Herszt miał tylko dziwna prośbę, prosił o modlitwę za jego duszę.
W tamtych czasach na dzieci mówiono dziatki.