Podmiot liryczny – którego można utożsamić z autorem trenu, czyli Janem Kochanowskim – rozpacza nad śmiercią córki. Jego rozpacz jest tak wielka, że mimo iż jest katolikiem, zaczyna on kwestionować istnienie Boga i życia po śmierci. Uwidacznia się to w słowach „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest” oraz przywoływaniu innych wizji życia pozagrobowego niż to, o którym mowa w katolicyzmie.