Uwikłanie podmiotu lirycznego z wiersza Stanisława Barańczaka dotyczy życia w PRL-u, kiedy władzy podporządkowane były wszystkie aspekty ludzkiego istnienia, włącznie z językiem, który nie opisywał wówczas prawdziwej rzeczywistości, a był narzędziem propagandy. Widać to w dokładnie w komunikacie radiowym, który ma przekonać słuchacza, że wszędzie na świecie jest źle, natomiast w kraju – dobrze. Podmiot liryczny jest zlękniony, czuje się osaczony tym uwikłaniem i wie, że gdziekolwiek się ruszy, będzie na nie narażony. Wybiera więc pozostanie w prywatnej przestrzeni, w której najłatwiej będzie samodzielnie myśleć.