Reporter: Dzień dobry, zebraliśmy się tu, aby opisać pierwsze dni powstania warszawskiego. Czy może nam pan o nim coś opowiedzieć?
Staszek P.: Tak, najpierw zrobił się ogromny ruch. Pełno ludzi chodziło zmieszanych. Na własne oczy widziałem czołgi „Tygrysy”. Były ogromne. Piątego dnia stało się coś niezwykłego. Powstańcy zdobyli jedną wachę. Radości nie było końca. Wszyscy, niezależnie czy kobiety, czy mężczyźni wyszli na ulicy budować barykady w przypływie radości i nadziei.
R.: Dziękuję za informacje. Czy może się teraz wypowiedzieć Pan?
Starszy pan: Przyszedłem kiedyś do piwnicy, schować się przed kolejnym nalotem bombowców. Tam mnie zapytano, skąd jestem. Ja im odpowiedziałem, że z Krakowskiego Przedmieścia. Tam Niemcy łapali wszystkich i używano jak żywe tarcze, aby powstańcy nie odważyli się strzelać w ich stronę. Cała ulica była też spalona. Okropny obraz.
Reporter: Dziękujemy, teraz przyszła kolej na Panią. Czy chce się Pani z nami czymś podzielić?
Pani Górska: To był straszny okres. Drżeliśmy ze strachu, że bomby spadną na nasz dom. Niestety spadły na szkolę, w której uczył się mój ukochany syn! Biedne wszystkie dzieci, które musiały paść ofiarą wojny.
Przeprowadź krótkie dialogi z mieszkańcami Warszawy. Zbierz informacje z tekstu, pochyl się nad przeżyciami rozmówców. Jakie emocje wyrażali? O czym poszczególne osoby mogły opowiadać?