Ponad godzinę po złowieniu marlina pojawia się pierwszy rekin. Wgryza on się w mięso ryby, a ja w tym czasie wbijam harpun jego głowę. Po chwili on umiera, opada na dno. Przez chwilę mam spokój, ale potem pojawiają się dwa następne. Mocuję na wiośle nóż, aby był moją bronią. Oba pożywiają się moim marlinem. Zadaję jednemu z nich wiele ciosów, jednak on się nie poddaje. Dopiero po ostatnim ciosie umiera gwałtownie. Przypłynął kolejny rekin – płaskonos. Z jednym, zabójczym ciosem w głowę moja broń się rozpada. Następnie zacząłem sterować statkiem. Po wschodzi masa rekinów znowu nadpłynęła. Płynęły prosto na łódź. Ja walczę z nimi pałką. Jest to ciężka walka, ale udaje mi się je odgonić. Marlin jest już poszarpany, trochę mi go szkoda. Koło północy jednak przypływa ogrom rekinów. Walczę z nimi, ale nadaremno. Jeden z nich wyrywa mi pałkę. Z ryby zostaje sam szkielet.
Zdaj relację z obrony ryby przed rekinami. Pisz w pierwszej osobie, jakbyś był/ była Santiago. Jak wygląda walka? Nawiąż także do uczuć.