Gospodarzem Obiadów Czwartkowych był ówczesny król, Stanisław August Poniatowski. Władca czuł się bardzo komfortowo na spotkaniach – był wesoły, uśmiechnięty i aktywny towarzysko, gdyż „czuł się sobą między swoimi”. Obiady bardzo radowały króla, gdyż w ich trakcie był w stanie – nawet jeśli tylko na moment – zapomnieć o troskach i trudach, nierozerwalnie powiązanych ze sprawowaniem przez niego takiej a nie innej funkcji w państwie.
Monarcha martwił się kwestią rosyjskiego ambasadora, narzuconego Polsce przez carycę Katarzynę po rozbiorze, opozycją oraz przeciwnikami reform w kraju, problemami wojskowymi a także brakiem niezbędnych funduszy. Na obiadach czwartkowych Poniatowski starał się poświęcić się w całości polskiej sztuce, kulturze oraz myśli.
Spotkania skupiały się głównie na długich rozmowach, odczytywaniu poezji, lecz także na kontemplowaniu innych gałęzi sztuki. Wszyscy biesiadnicy rozmawiali ze sobą otwarcie, szczerze i serdecznie, jednakże wciąż z szacunkiem.
Wzorowano się na paryskich salonach literackich, jednak w odróżnieniu od nich – obiady gromadziły wyłącznie mężczyzn. Okoliczność ta ułatwiała swobodniejszą od obowiązującej w salonach konwersację oraz lekturę frywolnych wierszy (wkładanych czasami w postaci druczków desertowych pod serwety gości).