Pomieszczenia były schludne oraz sprawiały wrażenia bardzo chłodnych i nieprzyjaznych (królował marmur, porcelana oraz szkło). Wpadające do pomieszczeń światło było upiorne, blade i – paradoksalnie – wyziębiające.
„Światło – lodowate, martwe, upiorne. Tylko z żółtych rurek mikroskopów czerpało ono nieco substancji bogatej i żywej, kładąc się na polerowanych rurkach niczym smakowite płaty masła ułożone długimi rzędami wzdłuż stanowisk roboczych”.