W wierszu Juliusza Słowackiego „Bo mię matka moja miła…” słowik uosabia wybitnego poetę, a kos zwyczajnego, przeciętnego. Autor uosabia się właśnie z kosem, ponieważ swoją twórczość określa jako „wierszyki” pełne bzdur i głupot.
Czwarty wers mówi, z którym z ptaków utożsamia się autor. Kolejne wersy wskazują, że podchodzi do swoich wierszy lekceważąco („to wszystko są nonsensa, Te moje wierszyki nowe”) i nie uważa ich za wybitną poezję, tylko za zabawę.