Janko słuchał muzyki wszędzie, gdzie było to możliwe. Między innymi w dworze, kościele czy pod karczmą. Z tej pasji wzięło się jego przezwisko nadane przez mieszkańców wsi – Janko Muzykant.
Metaforycznie można powiedzieć, że w jego krwi płynęła muzyka.
W utworze pojawiają się opisy, gdzie Janko w czasie pracy słyszy muzykę i zaczyna myśleć tylko o tym, lub że matka nie zabiera go do kościoła, bo dźwięk organów sprawia, że chłopiec zachowuje się jak oczarowany.