Podmiot liryczny to statek „dźwigacz zbóż flamandzkich, angielskiej bawełny”, zyskał wolność, zrywając się z holowników i wypłynął na pełne morze. Swoją wolność nazywa zbudzeniem, jego życie jest burzliwe, niespokojne i miotane przez fale morskie, prądy i wichry. Opisuje siebie słowami „wolny, rzeźwy, dymiący, odzian w mgły dziewicze”. Podczas podróży podmiot liryczny napotyka wiry powietrzne, burze, prądy morskie, ogląda poranki i wieczory, poznaje krajobraz zimowy i letni oraz rafy i skały. Początkowo podmiot liryczny jest poekscytowany swoją wolnością, zachwyca się nią, żyje tu i teraz, porzuca przeszłość, na co wskazują słowa: „Nie tęskniąc do mdłych latarń znikłych gdzieś w oddali”. Jednak im dłużej trwa jego podróż, tym bardziej odzywa się w nim nostalgia i tęsknota: „Ja tęsknię do wybrzeży odwiecznych Europy”, a także smutek, rozpacz: „Lecz zbyt wiele płakałem! Jutrznie są bolesne, / Srogie – wszystkie księżyce, gorzkie – wszystkie zorze”.
Uważam, że monolog podmiotu lirycznego jest metaforycznym zapisem refleksji samego autora, który jako młody poeta miotany był różnymi uczuciami – rozerwany między miłością do rodzinnych stron a pragnieniem poznawania świata i wolności.
Arthur Rimbaud był poetą francuskim, nazwanym jednym z poetów wyklętych. Wiódł burzliwe życie w Paryżu, odrzucał konwenanse społeczne. Tworzył bardzo krótko, zaczął pisać poezję jako nastolatek, a zakończył swoją karierę poetycką w wieku 21 lat. Z Paulem Verlainem łączyła go miłosna relacja.