Dom nosił jeszcze ślady dawnej świetności, ale wyraźnie chylił się ku upadkowi. Ściany były odrapane, zmurszałe i pokryte pleśnią, w oknach brakowało szyb, a stara brama wisiała, wyrwana z zawiasów. [...]
Wszędzie panowała głucha cisza. Duch i Scrooge przeszli przez hall i poszli do sali z tyłu domu. Drzwi otworzyły się … nimi i zobaczyli przed sobą długi, smutny pokój, zastawiony szkolnymi ławkami i krzesłami z kominkiem, w którym tlił się niewielki płomień. Za jedną z ławek, przy świecy stał mały chłopiec. Scrooge usiadł obok niego i zaszlochał, widząc tę samotną istotę, którą był kiedyś.
W budynku nie było słychać żadnego dźwięku. Nikt nie chodził po opustoszałych salach, nie zamykał drzwi, w kominku nie trzaskał ogień. Scrooge, ogarnięty współczuciem dla samego siebie, płakał coraz bardziej.
Podany tekst należy uzupełnić w powyższy sposób.