Generał Sowiński chce walczyć do końca, mimo że wie, że walka o obronę Woli i tak jest już przegrana:
„Nie poddam się wam, panowie,
Rzecze spokojnie, staruszek,
Ani wam, ni marszałkowi
Szpady tej nie oddam w ręce.”
Jest zdecydowany umrzeć w obronie ojczyzny:
„Choćby nie było na świecie
Jednego już nawet Polaka.
To ja jeszcze zginąć muszę
Za miłą moją Ojczyznę.
I za ojców moich duszę.”
Wierzy, że jego poświęcenie pozostanie w pamięci kolejnych pokoleń Polaków:
„Aby… miasto pamiętało.
I mówiły polskie dziatki.
Które dziś w kołyskach leżą.
I bomby grające słyszą.
Aby, mówię, owe dziatki
Wyrósłszy… wspomniały sobie,
Że w tym dniu poległ na wałach
Jenerał – z nogą drewnianą.”
Generał nie przejmuje się swoim kalectwem ani kpinami młodych ludzi, którzy teraz skapitulowali:
„Kiedy chodził po ulicach, to się śmiała, często młodzież.
(…)
„Niech, że teraz mię obaczy
Czy mi dobrze noga służy
Czy prosto do Boga wejdzie
I prędko tam zaprowadzi.”
Sowiński walczy jak prawdziwy mistrz fechtunku do ostatnich chwil życia:
„I szpadą się jako fechmistrz
Opędzał przed bagnetami.
Aż go jeden żołnierz stary
Uderzył w piersi i przebił.”
Fechmistrz to mistrz fechtunku, czyli sztuki posługiwania się białą bronią, np. szpadą, szablą.