Opisz znaczenie słów wypowiedzianych na końcu lektury przez Zagłobę.
Słowa Zagłoby na końcu powieści, wypowiedziane podczas toastu za zdrowie Kmicica i Oleńki, są swego rodzaju przesłaniem. Być może Sienkiewicz wybrał go do tej roli dlatego, że nikt inny nie był tak dobrym mówcą publicznym i tak popularnym jak Zagłoba. Przemówienie to nie jest banałem, jaki często słyszy się na rodzinnych spotkaniach, ponieważ Zagłoba dał do zrozumienia, że nawet w czasach kryzysu zawsze musi być nadzieja, że razem, z Bożą pomocą, Polacy pokonają wszystkie przeciwności losu.
Chodzi o słowa:
„"Tymczasem powstał pan Zagłoba i podniósłszy z niezmierną powagą garniec miodu rzekł:
— Komilitoni moi, dzieci eiusdem matris! Dwa jeno słowa powiem, ale kiep, kto mi nie przywtórzy: Kochajmy się!
— Kochajmy się! — powtórzyły wszystkie usta.
A w tejże chwili na rogach majdanu poczęto trąbić — nie przez musztuk, ale rozgłośnie, jak czyniono zwykle przed wielką bitwą."