Autor polemizuje z negatywną oceną programu pracy organicznej Ignacego Kraszewskiego oraz wielu osób, które często należały do starszego pokolenia, wychowanego w nurcie romantyzmu.
Jerzy Borszeja przede wszystkim broni programu pracy organicznej wobec „zjadliwych” uwag Ignacego Kraszewskiego i udowadnia, dlaczego pisarz nie rozumiał celów przyświecających pracy organicznej.