Osteoporoza (choroba kości, która charakteryzuje się podatnością na złamania) dotknęła cztery lata temu starszą emerytowaną pielęgniarkę – Jadwigę. Kobieta często w chwilach słabości wspominała czasy, kiedy to ona była potrzebna chorym w szpitalu: pomagała im wstać, chodzić, ubierać się i jeść. Teraz zgoła życie odwróciło role i to Jadwiga potrzebowała opieki drugiego człowieka. Pewnego zimowego poranka, kiedy czuła się lepiej, zdecydowała się pójść sama na niewielkie zakupy spożywcze. Spacer był przyjemny; pogoda dopisywała i jak na drugą połowę stycznia było ciepło. Nagle, schodząc z krawężnika, Jadwiga poślizgnęła się na oblodzonym fragmencie drogi. Jej upadek skończył się złamaniem kilku kości w nodze i przetransportowaniem karetką do szpitala. Zdenerwowana całym zamieszaniem Jadwiga po chwili zauważyła idącą w jej stronę, ubraną w kitel młodą kobietę, która zatrzymała się i równie zdenerwowana co zmartwiona powiedziała:
– Dlaczego wyszłaś sama z domu? Przecież pani Krysia miała dzisiaj do ciebie przyjść i ci pomóc. Aj babciu, kiedy zostajesz sama, są z tobą tylko same kłopoty. I co ja mam z tobą zrobić…