| Opis przestrzeni | |
| Grupa I – dzielnica, w której znajduje się dom pani Vauquer | – duży stopień nachylenia gruntu, co uniemożliwia wjazd końmi;– panuje w niej cisza;– usytuowana między Val–de–Graca i Panteonem;– znajdują się w niej gospody i zakłady;– podobna do więzienia;– ponura i przygnębiająca atmosfera;– uznawana za okropną; |
| Grupa II – budynek pensjonatu i otaczające go podwórze | – trzypiętrowy front i poddasza;– zbudowany z piaskowca;– ma żółty kolor;– każde piętro ma pięć okien o małych szybkach;– nierówno podniesione żaluzje w oknach;– boczna ściana ma „dwa okna w rząd”;– w oknach na parterze są ochraniające kraty;– na podwórzu żyją zwierzęta i stoi drwalnia;– między oknem kuchennym a drwalnią znajduje się ściek zanieczyszczonej wody;– podwórze jest oddzielone od ulicy wąskimi drzwiczkami; |
| Grupa III – salon na parterze | – szklane drzwi i okna;– połączony z jadalnią;– stoją w nim obite fotele i krzesła oraz marmurowy stół z porcelanowym serwisem;– lamperia na dole ścian;– lakierowany papier na górze ścian;– obraz uczty, którą Kalipso wydała na cześć syna Ulissesowego;– nędzna podłoga;– kominek ozdobiony brzydkim zegarem;– wazony ze sztucznymi kwiatami;– nieprzyjazny zapach stęchlizny i pleśni; |
| Grupa IV – drugi pokój na parterze (jadalnia) | – oddzielona od salonu sionką;– drewniane, brudne ściany;– lepkie półki na ścianach z zakurzonymi butelkami, metalowymi podstawkami i porcelanowymi talerzykami;– pudełko w kącie z poplamionymi serwetami;– barometr z kapucynem;– nieładne obrazy;– zegar z szylkretu;– zniszczone krzesła;– słomianki;– przenośne piecyki;– zniszczona od szorowania podłoga;– brudna, zniszczona i nędzna przestrzeń; |
a) Grupa I: „Dom, w którym się mieści gospoda mieszczańska, należy do pani Vauquer u znajduje się przy końcu ulicy Neuve–Sainte–Geneviève w tym miejscu właśnie, gdzie grunt zniżający się ku ulicy Arbalète tworzy tak raptowną pochyłość, że konie rzadko wjeżdżają na nią. Okoliczność ta przyczynia się do ciszy panującej wśród ulic ściśniętych pomiędzy murami Val–de–Grace i Panteonu. Oba te gmachy nadają odrębny charakter atmosferze, powlekając ją żółtawym kolorytem, na którym jakoś posępnie ich cień się zarysowuje. Bruk tam suchy, rynsztoki bez błota i wody, trawa porasta wzdłuż murów. Najswobodniejszy człowiek musi tam ulec smutkowi ogarniającemu wszystkich przechodniów; turkot powozu – to rzadki wypadek, domy ponure, ściany przypominajka więzienie. Zbłąkany paryżanin ujrzałby tam same gospody mieszczańskie lub zakłady; ujrzałby nędzę lub zniechęcenie, dogorywającą starość lub wesołą młodzież zmuszoną do pracy. Żadna z dzielnic Paryża nie jest okropniejsza ani mnie znana.”
Grupa II: „Trzypiętrowa facjata domu, nad którą wznoszą się jeszcze poddasza, zbudowana jest z piaskowca i pomalowana na kolor żółty, który wszystkim prawie domom paryskim nadaje jakiś nieszlachetny charakter. Na każdym piętrze znajduje się po pięć okien o małych szybkach; żaluzje w oknach podniesione tak nierówno, że przecznice ich zdają się kłócić między sobą. Boczna ściana domu mieści dwa okna w rząd; na parterze mają one zamiast ozdób żelaznych sztaby wyrabiane w kratkę. Poza domem znajduje się podwórze, szerokie blisko na dwadzieścia stóp, gdzie trzoda chlewna żyje w najlepszej zgodzie z kurami i królikami; w głębi widać drwalnię. Między tą drwalnią a oknem kuchennym przytwierdzona szafę spiżarnianą, pod którą znajduje się ściek brudnej wody. Z podwórza na ulicę prowadzą wąskie drzwiczki, przez które kucharka wyrzuca wszystkie nieczystości, polewając następnie kałużę czystą wodą dla uniknięcia zarazy.”
Grupa III: „Parter, przeznaczony na mieszczańską gospodę, składa się z pokoju o szklanych drzwiach i dwóch oknach wychodzących na ulicę. Ten salon łączy się z jadalnym pokojem oddzielonym od kuchni sionką, w której znajdują się schody drewniane malowane i woskowane. Trudno znaleźć coś bardziej smutnego jak ten salon, którego całe umeblowanie stanowią fotele i krzesła, obite włosianą materią w pasy błyszczące i matowe. Pośrodku stoi stół okrągły z marmuru […], na którym postawiono dla ozdoby bardzo dzisiaj rozpowszechniony serwis biały porcelanowy, o złotych paskach w połowie już pozacieranych. Podłoga w tym pokoju dosyć nędzna, ściany obwiedzione u dołu szeroką lamperią, wyżej zaś wyklejone lakierowanym papierem, przedstawiającym głównie sceny z Telemaka, w których klasyczne osoby dla odróżnienia odmalowano żywszymi barwami. Przestrzeń między dwoma oknami o żelaznych sztabach przedstawia mieszkańcom gospody obraz uczty, którą Kalipso wydała na cześć syna Ulissesowego. Lat czterdzieści minęło od dnia, w którym powyższe malowidło ukazało się w salonie pani Vauquer, a jeszcze do tej pory nie przestaje ono pobudzać do żartów młodszych stołowników, którym się zdaje, że się wzniosą ponad swoje smutne położenie, drwiąc ze skromnego obiadu, na jaki nędza ich skazuje. Kominek ozdobiony pośrodku szkaradnym zegarem z sinawego marmuru, a po bokach dwoma wazonami sztucznych kwiatów, co dawne czasy zdają się pamiętać. Ognisko kominka, zawsze czysto umiecione, zdaje się mówić, że ogień bywa tu rzadkim gościem. Pierwszy ten pokój przejęty jest wonią, niemającą w mowie ludzkiej odpowiedniego określenia; najwłaściwiej byłoby nazwać ją wonią gospody. Czuć w niej zaduch, stęchliznę, pleśń; wieje z niej chłód, wilgoś utrudniająca oddech i przejmująca odzienie; unosi się zmieszany zapach różnych potraw, a wszystko razem przypomina izbę czeladną, kredens, szpital.”
Grupa IV: „Ściany drugiego pokoju, od góry do dołu wykładane drzewem, były niegdyś kolorowe, ale dziś widać tylko jakieś tło nieokreślone, na którym pokład brudu zarysował się w dziwaczne wzory. Do ścian poprzybijano półki pokryte jakąś lgnącą warstwą, a na nich stoją zapylone i powyszczerbiane karafki, wraz z podstawkami metalowymi, wyrabianymi w deseń naśladujący morę, obok zaś piętrzą się stosy talerzy porcelanowych z niebieską obwódką, z turnejskiej fabryki. W kącie stoi pudełko z numerowanymi przegródkami, służące za ogólny skład serwet poplamionych i zalanych winem. Spotkasz tutaj ten rodzaj sprzętów, co najlepiej opiera się niszczącej sile czasu i, zewsząd już wygnany, sprawia takie wrażenie, jak szczątki społeczeństwa w szpitalu chorób nieuleczonych. Zobaczysz tu barometr z kapucynem zapowiadającym deszcz, wstrętne malowidła odbierające apetyt, w ramach lakierowanych ze złotymi brzeżkami, zegar ścienny z szylkretu wykładanego miedzią, zielony piec, kinkiety Arganda, w których oliwa zgęstniała od kurzu, dług stół pokryty ceratą, dosyć zatłuszczoną, by krotochwilny stołownik mógł wpisać na niej swe imię, posługując się palcem w braku rylca; dalej krzesła kulawe, nędzne słomianki, przenośne piecyki zużyte, popsute, z połamanymi zawiasami i przepalonym drzewem. […] Czerwona podłoga pełna jest zagłębień, powstałych wskutek niejednokrotnego malowania i szorowania. Jednym słowem, panuje tu nędza pozbawiona strony poetycznej, nędza ukrywana, oszczędzająca się, wyszarzana, niezwalana wprawdzie błotem, ale już mocno poplamiona, niemająca jeszcze dziur i łachmanów, ale za chwilę gotowa ulec zgniliźnie.”