Roman Dąbrowski uważa, że poza początkową i końcową kwestią tak naprawdę w satyrze nie występuje dialog, tylko monolog. Każdy wygłasza swoją własną kwestię, która jest niezrozumiała przez adresata. Mężczyźni nie słuchają swoich wywodów, o czym świadczy górnolotna wypowiedź trzeźwego mężczyzny i szybkie pożegnanie się i oddalenie się szlachcica będącego w nałogu.
Autor podkreśla, że bohaterowie tak naprawdę się nie słuchają i nie nawiązują interakcji.