Na podstawie felietonu Jolanty Kuciel-Frydryszak można przyjąć, że kontakty na tle seksualnym między panami mieszkającymi w danym domu, a ich służącymi były powszechne. Jednak przyjmowano, że stosunki te nie wychodzą na światło dzienne, kobieta miała niewielkie szanse, żeby bronić się przed mężczyzną, a co więcej narażała się na gniew gospodyni. Zwykle dramat rozgrywał się w czterech ścianach, dlatego poruszenie tego tematu przez Zapolską mogło być przekroczeniem tabu, żyjący jej współcześni mogli zobaczyć siebie w postaciach dramatu jak w lustrze.
Uzupełnieniem książki Służące do wszystkiego Jolanty Kuciel-Frydryszak może być wystawa w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, której fragment poświęcony jest właśnie służącym.