Milicjanci po wejściu do mieszkania krzyczeli i celowali z broni do rodziców autora tekstu. Wyłamanie futryny i celowanie do mieszkańców z pistoletów nie były koniecznymi czynnościami, ponieważ państwo Feszler zaproponowali otworzenie drzwi i byli bezbronni. Działania służyły pokazowi brutalnej siły milicji.
Autor wypracowania wspomina strach, jaki wzbudzili w nim milicjanci. Wcześniej nie spodziewał się, że są tak brutalni i podstępni. Sam Mariusz Feszler dowiedział się o stanie wojennym o szóstej rano następnego dnia, tak samo jak reszta kraju. Działania z 12 grudnia były nielegalne i miały miejsce jeszcze przed oficjalnym wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce.