Kampania walki z czterema plagami oznaczała walkę ze szczurami, komarami, muchami i wróblami. Chińskie ministerstwo zdrowia uznało, że mają one negatywny wpływ na higienę. Ponadto uważano, że szczury, komary i muchy stwarzają zagrożenia chorobowe. Do tępienia tych „szkodników” zachęcano wszystkich Chińczyków.
Wróblom co prawda, nie zarzucano przenoszenia chorób. Zabijanie tych ptaków było spowodowane tym, że wydziobywały one ziarna, przez co malała liczba potencjalnego zbioru. Zwalczanie wróbli polegało na niszczeniu ich gniazd i uniemożliwianiu im znalezienia spokojnego miejsca na odpoczynek. Gdy umęczone ptaki nie miały już siły i musiały usiąść, były zabijane. Podobnie postępowano ze szczurami, komarami i muchami.
W pierwszym roku kampanii walki z wróblami rolnictwo rzeczywiście przyniosło większe plony. Jednak już w następnych latach wszystkie plony zostały zjedzone przez szarańczę. W zależności od regionu zbiory były od 15% do 60% mniejsze niż wcześniej. W normalnych warunkach to wróble zjadały szarańczę, jednak w wyniku działań Chińczyków populacja tych ptaków została radykalnie zmniejszona.
W trakcie kampanii walki ze „szkodnikami” miejscem, gdzie ptaki mogły choć przez chwilę odpocząć, była polska ambasada w Pekinie. Ponieważ Chińczycy nie mieli wstępu na jej teren, to każde drzewo w ogrodzie ambasady oraz jej dach stały się schronieniem wróbli.