Postawy wobec Holokaustu wśród Polaków były różne. Duża część społeczeństwa nie brała udziału w pomocy Żydom, gdyż sami bali się o swoje życie i nie chcieli ryzykować. W czasie wojny okrucieństwo było na porządku dziennym, więc u niektórych powstała nawet postawa obojętna wobec tragedii żydowskiej, gdyż sami doświadczali innego rodzaju terroru.
Nie wszyscy jednak stali z boku zbrodni. W 1942 r. utworzono Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, którym kierowała Zofia Kossak-Szczucka, który następnie przekształcił się w Radę Pomocy Żydom, czyli Żegotę. Organizacja zajmowała się dostarczaniem żywności do gett, ubrań czy lekarstw, fałszowano dokumenty i pomagano uciec tym, którzy mieli najlepsze szanse – asymilująca się inteligencja oraz młodzież i dzieci. Dobrym przykładem jest Irena Sendlerowa, która ratowała dzieci z warszawskiego getta czy Staszek Jackowski, który jako rzemieślnik ukrywał Żydów za piecem i w bunkrach.
Z kolei Polskie Podziemie miało za cel pokazać światu tragiczną sytuację ludności żydowskiej, np. Witold Pilecki, który dobrowolnie udał się do Auschwitz, by zbierać informacje o obozach. Zaleźli się też tacy, którzy zapragnęli zarobić na sytuacji Żydów, ukrywając ich za okup lub wydając władzom niemieckim. Osoby, które zachowywały się w ten sposób, określano szmalcownikami, których Polskie Państwo Podziemne skazywało na śmierć.
Postawy wobec tragedii żydowskiej były różne. Tak jak w całej Europie pojawiali się ludzie, którzy ryzykowali z dobroci serca lub z chciwości. Byli też tacy, którzy podzielali nienawiść do Żydów, przez co postanawiali donosić.