Powód, zdaniem przytoczonych historyków, jest dość prosty – na naprawę państwa było już zbyt późno. Państwo było już w stanie takiego rozkładu, że wszystko, co działo się w XVIII wieku, było tylko gwoździem do trumny. Polska szlachta była ponadto nieprzystosowana do zmian zachodzących w Europie, a zmiany kulturowe nie mogłyby być możliwe bez odpowiednich szoków – takimi okazały się dopiero rozbiory i usunięcie Polski z mapy Europy.
Rozbiory Polski nie są jednorazowym wydarzeniem, a były raczej wielofazowym, bardzo skomplikowanym procesem. Musimy pamiętać, że doprowadziło do nich wszystko to, co się działo w Polsce i wśród naszych sąsiadów w ciągu kilkuset ostatnich lat. Rzeczpospolita w XV i XVI wieku była potęgą, z którą musiało się liczyć każde państwo w Europie Środkowej i Wschodniej, a nawet na zachodzie znaczyła niemało. To się zaczęło zmieniać w wieku XVII wraz z kryzysami, które dotknęły Rzeczpospolitą. Na ich czele stały oczywiście powstanie Chmielnickiego oraz potop szwedzki.
Oprócz tego Polska toczyła wiele wyniszczających wojen, sama nie posiadając stałej armii. Było to widoczne bardzo dobrze po odsieczy wiedeńskiej, która okazała się tragedią dla polskiej armii oraz budżetu, ponieważ po przepędzeniu Turków, straciliśmy potężnego sojusznika, a polskiej armii nie wpuszczono nawet do Wiednia. Okres Wettynów (dynastii saskiej) tylko pogłębił problemy wewnętrzne Polski – państwo w pewnym momencie istniało tylko teoretycznie, w rzeczywistości był to zbiór rodów szlacheckich skupionych wokół najważniejszych dynastii magnackich.
Dopiero król Stanisław August Poniatowski próbował naprawić państwo, było ono jednak w takim stanie rozkładu, że tylko cudem udałoby się je uratować. Ponadto sytuacja ta była korzystna dla sąsiadów Rzeczypospolitej, którzy w jej upadku dopatrywali się szansy na zwiększenie swojej siły na arenie międzynarodowej.