Sprawa dysydencka była konfliktem politycznym i społecznym związanym z próbami równouprawnienia dysydentów (innowierców) przez dopuszczenie ich do sprawowania urzędów i przyjęcie funkcji posłów. Sprawa była skomplikowana ze względu na ksenofobiczne nastawienie części szlachty i fakt, że równouprawnienie wymusić chciała Katarzyna II.
Sprawa dysydencka odegrała istotną rolę polityczną, ponieważ przyczyniła się do podziałów wewnętrznych, z których wynikało utworzenie konfederacji dysydenckich (w Toruniu i Słucku) wspieranych przez wojska rosyjskie oraz konfederacji radomskiej (republikanów broniących katolicyzmu) wymierzonej w króla i również początkowo wspieranej przez Rosję.
Ostatecznie ta sprawa przyczyniła się do osłabienia pozycji króla, uchwalenia równouprawnienia dysydentów oraz wzmocnionego wpływu Katarzyny II na politykę Rzeczypospolitej – potwierdzono tzw. prawa kardynalne (wolna elekcja, liberum veto, nietykalność szlachecką) jako nienaruszalne zasady ustroju, co w praktyce pogrzebać miało nadzieje na nowoczesne reformy.