W XVI wieku artyleria na polu bitwy była stosunkowo nowym wynalazkiem, który zrewolucjonizował sztukę wojenną i wprowadził wiele zmian w taktyce wojskowej. Zastosowanie artylerii pozwalało na ostrzeliwanie przeciwnika z dużej odległości i niszczenie linii obrony, co dawało ogromną przewagę wojskom, które ją posiadały. Umożliwiała także ostrzał twierdz i fortyfikacji, dzięki czemu zdobycie strategicznych punktów na polu bitwy nie stanowiło kłopotu.
Jednakże, użycie dział wiązało się z pewnymi trudnościami. Artyleria była bardzo ciężka i trudna do przemieszczania, a także wymagała specjalistycznej wiedzy i umiejętności, aby ją obsługiwać. Niezbędne było także odpowiednie przygotowanie terenu, aby uniknąć uszkodzeń działa w czasie ostrzału, co mogło ograniczać możliwości taktyczne wojsk. Niekorzystne warunki pogodowe, takie jak deszcze, śnieg, wilgotność w powietrzu utrudniały lub uniemożliwiały oddawanie strzałów.
Dodatkowo, była kosztowna w produkcji. Wytwarzanie prochu strzelniczego było nie tylko procesem długotrwałym, ale też bardzo skomplikowanym i niebezpiecznym. Saletrę amonową, będącą jednym z podstawowych składników mieszanki wybuchowej, otrzymywano w procesie odparowywania moczu. W trakcie destylacji mikstury wstrząsy i nieuwaga mogły doprowadzić do wybuchu. Artyleria wymagała również dużej ilości amunicji, co stanowiło wyzwanie logistyczne dla wojsk na polu bitwy.
Jednym z przykładów użycia artylerii na polu bitwy w XVI wieku jest oblężenie Malty w 1565 roku przez wojska tureckie. Oblegający posiadali silną artylerię, która zniszczyła mury obronne miasta, jednak w momencie szturmu, Joannici wyprowadzili niespodziewany atak i udało im się powstrzymać Turków przed zdobyciem miasta. Po bitwie, gdy Turcy opuścili Maltę, na miejscu znaleziono olbrzymie ilości kul armatnich oraz form odlewniczych, które można podziwiać w miejscowych muzeach.